[ Pobierz całość w formacie PDF ]
WITOLD BIEGAŃSKI
BOLONIA 1945
Wydawnictwo
Ministerstwa
Obrony
Narodowej
HISTORYCZNE BITWY
WITOLD BI EG AŃ SKI
BOLONIA 1945
Wydawnictwo
Ministerstwa Obrony Narodowej
Warszawa 1986
Opracowanie graficzne serii: Jerzy Kępkiewicz
Ilustracje na obwolucie projektowa): Konstanty M. Sopoćko
Redaktor: Halina Zyskowska
Redaktor techniczny: Grażyna Woźniak
Zdjęcia: Pracownia Dokumentacji Naukowej WIH
© Copyright by Wydawnictwo Ministerstwa Obrony Narodowy
Warszawa 1986
WSTĘP
Wojska alianckie we Włoszech nie walczyły z głównymi silami nie-
mieckimi, które znajdowały się na froncie wschodnim i zachodnim.
Front włoski miał więc drugorzędne znaczenie, gdyż nie był wymierzo-
ny w serce Niemiec i nie zagrażał bezpośrednio centrom gospodarczo-
-przemysłowym III Rzeszy. Inwazja we Włoszech, dokonana przez
armie sojusznicze we wrześniu 1943 roku, wyprzedziła o 10 miesięcy
lądowanie wojsk alianckich w Normandii. Przy stosunkowo niewiel-
kich siłach udało się tutaj związać dywizje niemieckie, które mogły
przechylić szalę zwycięstwa w północnej Francji. Co więcej, w miarę
posuwania się wojsk alianckich we Włoszech, wzdłuż Półwyspu Ape-
nińskiego, do Włoch zaczęły przybywać nowe dywizje niemieckie. W
rezultacie w całej kampanii włoskiej Niemcy dysponowali jeśli nie
równą, to większą nawet liczbą dywizji. W tym czasie dla wojsk
alianckich front włoski stanowił zawsze źródło, z którego uzupełniano
brakujące we Francji lub w Niemczech zachodnich dywizje. Z tego
frontu odeszło łącznie 21 dywizji, które były potrzebne na innych tea-
trach działań wojennych. Niemcy nie uszczuplali posiadanych wojsk.
W lecie 1944 roku musieli nawet przerzucić do Włoch 8 swoich nowych
dywizji. W rezultacie na Śródziemnomorskim Teatrze Działań Wo-
jennych było związanych 55 dywizji niemieckich. I taka jest wymierna
wartość frontu włoskiego. Zestawienie strat bojowych na tym froncie
również wypada niekorzystnie dla Niemców. Wynosiły one 536 tys.
zabitych i rannych; straty aliantów — 312 tys. Jak się więc okazuje,
obrona ustąpiła miejsca natarciu. Wbrew twierdzeniu Clausewitza,
okazała się słabsza. Stroną atakującą były wojska alianckie, które
przeprowadziły wiele operacji, nie mających miejsca na innych fron-
tach. Ale front włoski był też kością niezgody wśród sojuszników
zachodnich, głównie Stanów Zjednoczonych AP i Wielkiej. Brytanii.
Chodzi w tym wypadku w wybór koncepcji strategicznej. Brytyjczycy
twierdzą, iż z powodu sztywnej i świadczącej o niezrozumieniu sytuacji
postawy Amerykanów zmarnowane zostały szanse militarne i polity-
czne w rejonie Morza Śródziemnego. Wciąż trwa spór na temat słu-
szności strategii Churchilla — zaatakowania w 1943 roku „miękkiego
podbrzusza Europy". Historycy brytyjscy utrzymują, że przyjęcie
koncepcji „miękkiego podbrzusza" dawało aliantom zachodnim szansę
wcześniejszego — przed Armią Radziecką — zajęcia rubieży rzeki
Dunaj. Amerykanie są natomiast zdania, że operację „Ovcrlord" mo-
żna było zacząć rok wcześniej, gdyby nie upór Anglików. Oba te wa-
rianty miały ten sam cel — znaleźć się jak najszybciej w środkowej
Europie. A zatem cel polityczny i w tym wypadku stawał się nadrzęd-
nym w stosunku do wojskowego. Argumenty niektórych historyków
brytyjskich zmierzają do tego, by udowodnić błędność koncepcji stałe-
go uszczuplenia przez aliantów swych sił we Włoszech na korzyść ope-
racji „Overlord" lub — operacji „Anvil-Dragon". Brak tych sił poz-
bawił marszałka Alexandra możliwości zajęcia Lubiany jeszcze jesienią
1944 roku. Amerykanie odpowiadają, że front włoski stawał się co-
raz trudniejszy terenowo i wciągał wojska w działania sprzyjające
Niemcom bardziej niż sprzymierzonym. Aliantom wydłużały się linie
komunikacyjne, podczas gdy dla Niemców stawały się coraz krótsze.
Słowem, Amerykanie nie mieli żadnych złudzeń — nie było drogi
wiodącej do „tylnej bramy" Niemiec, jak twierdzili Anglicy. Prawdą
jest jednak, że zabranie w styczniu 1945 roku z Włoch korpusu kana-
dyjskiego niewątpliwie zaciążyło na ostatniej ofensywie i skomplikowa-
ło sytuację w rejonie Istrii. Alianci nacierali siłami nominalnie słab-
szymi o 12 procent od przeciwnika. Wysuwa się także argument, że
skoro front włoski był drugorzędny, należało po zajęciu Rzymu
w czerwcu 1944 roku zaniechać dalszych działań ofepsywnych i przejść
tam do ogólnej obrony. Z punktu widzenia sztuki wojennej, mającej
uniwersalny charakter, taki stan na froncie — ani zaczepny, ani
obronny — nigdzie nie był stosowany. Także pogląd, że oba fronty —
zachodni i włoski, należało uczynić równorzędnymi, nie zasługuje
na poważne rozpatrywanie przy ówczesnym stanie liczebnym sił i
środków. Warto jednak zapamiętać, że nowe dywizje amerykańskie
i brytyjskie, które po raz pierwszy poznały front, biły się w Normandii
lepiej niż dywizje przerzucone tutaj z Włoch. Żołnierze bardziej do-
świadczeni wykazywali nadmiernie posuniętą ostrożność w działaniach
bojowych. Nowe dywizje potrzebowały naprawdę jedynie doświadczo-
nych dowódców i oficerów sztabów.
Problem współdziałania lotnictwa z wojskami naziemnymi był ułat-
wiony z powodu absolutnego panowania w powietrzu lotnictwa
sprzymierzonych. Technika współdziałania, stale ulepszana w po-
przednich operacjach, osiągnęła swoje apogeum w bitwie o Bolonię.
Jednak z celnością bombardowania nie było najlepiej. Znacznie lepsze
efekty dawało skuteczne i prawidłowe użycie artylerii. To przede
wszystkim jej zasługa, że wojska nacierające ponosiły mniejsze straty
[ Pobierz całość w formacie PDF ]

Linki