[ Pobierz całość w formacie PDF ]

BO YIN RA


DROGOWSKAZ

Przeklad
Franciszka Skapskiego

T R E S C

1. Obietnica
2. Zjawisko a przezycie
3. Poznanie a nauczanie
4. Uczcie sie czytac
5. Listy
6. Kult osób
7. Sklonnosc do krytyki
8. Kto to byl Jakub Böehme
9. Moc uzdrawiania
10. Niebezpieczenstwo mistyki

Czesc II - WIERSZE
"W mowie wiazanej"

1. Swiatynia glebin
2. Madrosc
3. Zewnetrznosc i wewnetrznosc
4. Wielojednosc
5. Tajemnica wody
6. Przestroga
7. Wiecznosc
8. Symfonia
9. Mysterium Magnum
10. Powrót do Ojczyzny
11. Przeciwienstwo
12. Szczególni Szukajacy
13. Potrzebna Surowosc
14. Konsekwencja
15. Ludziom Dobrej Woli
16. Wolnosc w Przyjazni
17. Kwiat czy Owoc
18. Uosobienie Godnosci
19. Madry Podzial
20. Rada
21. Pyszalki
22. Czlowiek Przemadrzaly

O B I E T N I C A

Wichura jesienna zerwala ostatnie liscie z odretwialych galezi. Zwiedle i zzólkle lub rdzawo brunatne i suche, szeleszczace, rozwiane wichrem, zaslaly droge hen, daleko.

To, co niegdys wiosna rozwijalo sie w przepychu zieleni, co chlodnym cieniem rzezwilo w upale, zarem dyszace godziny letniego poludnia, lezy teraz obumarle, wdeptane w wilgotna ziemie:
- na pastwe plesni i na lup zgnilizny!
To pora oddalenia od slonca-
teskliwa, od mgiel posepna!
To wielkie zamieranie przyrody!--

Tak mówia sentymentalni poeci i oplakuja minione lato.

A jednak: czyz naprawde zamarlo juz wszelkie zycie?

Czyz doprawdy galezie staly sie tez dretwe i martwe, odkad zrzucic musialy swe liscie?-

Oderwij wzrok twój od ziemi i nie daj sie urzec widokiem zgnilizny, a spostrzezesz dookola nabrzmiewajace paczki, tam oto na leszczynie juz sie nawet chwieja pierwsze, nie rozchylone jeszcze wisiorki kwietne!

Zaledwie owoc zebrano, ledwo opadl lisc ostatni, a to juz sie zjawia zapowiedz nowej zieleni, nowego kwiecia, przepychu nowej wiosny!

Byle kilka z rzedu cieplych dni slonecznych, a wnet ujrzysz na kazdym krzewie pierwsza mloda zielen.

Jeszcze sie jednak spodziewac nalezy wichrów lodowatych, slusznie wiec mlode paczki kryja sie tymczasem w swoich pancerzach. Zycie w nich wymaga jeszcze ochrony.

A przeciez - zaledwie snieg w wode sie zmieni i wsiaknie w polne bruzdy, wnet ruszy sie to wszystko, co teraz przemoca prawie trzymane jest w pakowiu.

Co roku pragniesz sie na nowo upajac spokojnie widokiem nadchodzacej wiosny, a zawsze zjawia ci sie ona niespodzianie, przez jedna niemal noc strojac sie w mloda zielen.

Kilka dni slonecznych po cieplym deszczu, a oto na kazdej galazce lsnia juz nowe listki.

Przez czas pewien, dla ciebie moze zbyt dlugi, musi zycie dokladac wszystkich sil, by samo siebie hamowac i chronic swe twory od zguby.

Potem jednak zrywa z siebie wszelkie wiezy i wszedzie wykwitaja jego promienne twory.

Czyz nie poznajesz, jak cie tu poucza przyroda?

I ty, zaiste, nie zawsze jestes w bliskosci swiatla.

I ty, masz chwile wzniesien i chwile upadków na duchu, których kolejnosc okresla rytm twego zycia.

Zaledwie nabrales przekonania, zes wszystko osiagnal i zaledwie zaufales dumnie swoim silom - gdy oto nagle ogarnelo cie znuzenie, odbierajace ci z kazdym dniem coraz bardziej ufnosc w siebie, i wreszcie wszystko, co bylo zródlem twej duszy, runelo w nicosc....

Sadzisz wiec, iz wszystko zycie juz w tobie zamarlo i za glupstwo wierutne uwazasz slowa tych, co ci mówia, ze znuzenie twoje kryje w sobie niewatpliwa zapowiedz nowej dzialalnosci zyciowej.

Nie znasz jeszcze pory swoich wzniesien i upadków i nie chcesz zrozumiec, iz d u c h t w ó j tylko w r y t m i c z n e j kolejnosci z m i a n zdolny jest sie przejawiac.

Nawet w dniach najwiekszego oddalenia twego od swiatla pulsuje w tobie zycie.

To, co ma nadejsc, przygotowuje sie w tobie, choc ty o tym nic nie wiesz...

Wierzaj: i ty znajdziesz sie tak samo blisko swiatla, jak dawniej!

Jesli okresy swego upadku na duchu za kazdym razem przeczekasz cierpliwie, rozkwitniesz w nowej swietnosci! -

Nie poddawaj sie smutkowi i otepieniu jak czlowiek, dla którego nie ma juz nadziei.-

Badz swiadomy wiecznego odnawiania sie w tobie twoich sil i nie trac wiary w siebie!

W chwilach swego najglebszego upadku na duchu tworzysz los wlasny, a w dniach najwiekszego oddalenia od swiatla kielkuja w tobie zalazki, które, gdy przyjdzie nowa wiosna, w widoczny ksztalt sie rozwina!-

Naucz sie ufac sobie i zwalcz trawiacy twa dusze niepokój, by w ciszy moglo w tobie ksztaltowac sie to, co ma dalej nastapic!

--------------------------

Z J A W I S K O
A
P R Z E Z Y C I E

O stopniu poznania prawdy przez danego czlowieka decyduja jego p r z e z y c i a, ich i n t e n s y w n o s c, a nie z j a w i s k a w y w o l u j a c e t e p r z e z y c i a.

Chociaz fakt ten jest prosty i latwy do zrozumienia, niemniej rzadko bywa rozumiany.
Napotykamy wszedzie nadmierne przecenienia n i e z w y k l y c h z j a w i s k, podczas gdy z d o l n o s c p r z e z y w a n i a w wiekszosci wypadków tak dalece z a n i k a, ze trzeba dopiero szczególnej sensacji, nieslychanych podniet zewnetrznych, by je bodaj przelotnie obudzic.

Czyz wiec mozna sie dziwic, ze osiagniete w ten sposób "p r z e z y c i a" sa odpowiednikiem zmniejszonej z d o l n o s c i przezywania?

"Przezycia" takie, to tylko s z u m o w i n y na p o w i e r z c h n i wskutek braku zdolnosci do glebszego wnikniecia w zjawisko, chocby nawet pozornie rozczlonkowano je lancetem az do glebi i zbadano pod mikroskopem az do najsubtelniejszych wlókienek.

Nawet wtedy, gdy fizyczne warunki danego zjawiska poznane zostaly najdokladniej droga scislych metod naukowych, pozostaje przeciez to ostatnie, czego nigdy ta droga poznac nie podobna: owa "d u s z a" zjawiska, która wówczas tylko poznac mozna, gdy zdolnosc przezywania na tyle jest rozwinieta, iz reaguje na takie nawet impulsy, jakie dla zmyslów fizycznych pozostaja zgola n i e u c h w y t n e.

Dla takiego poznawania jest to bez znaczenia, czy analizujemy zjawisko az do najglebszych jego granic, czy tez poddajemy sie dzialaniu caloksztaltu jego form n i e dzielac go przedtem mechanicznie na poszczególne czesci, chocby tylko za pomoca mechanizmu myslenia.

Glebia i waga p r z e z y c i a nie naleza bynajmniej od skali lub zasiegu mechanicznej obserwacji z j a w i s k a!-

Ognie sztuczne moga oslepic oczy i zakonczyc sie ogluszajacym trzaskiem i hukiem - a przeciez malenki robaczek swietojanski, migocacy noca letnia w mroku lasu, wywolac w nas moze o wiele glebsze p r z e z y c i a, nizby to sprawic mógl kunszt pirotechnika...

To samo zachodzi przy k a z d y m zjawisku, niezaleznie od tego, czy "chwytamy" je wzrokiem, czy innym zmyslem fizycznym!

Oczywiscie majestat niebotycznych szczytów górskich, dziki loskot morza szturmujacego do skal nadbrzeznych moga sie stac przyczyna glebokich i silnych przezywan, ale równiez n a j b l a c h s z y w y p a d e k bez zadnego na p o z ó r z n a c z e n i a wzbudzic w nas moze potezne przezycia.

Moc ludzi - i to nie tych o wystyglych duszach - zyje w stalym oczekiwaniu jakiegos nieslychanego przezycia, zdolnego wstrzasnac nimi do glebi - a ze mimo calego ich pragnienia takie przezycia na nich nie splywaja, tedy w goraczkowym jego poszukiwaniu spiesza od zjawiska do zjawiska w blednym przekonaniu, ze oczekiwane p r z e z y c i a mozna przecie o s i a g n a c, byle tylko trafic na z j a w i s k o tak potezne, iz swym ogromem podbic zdola dusze.

W koncu zaden cud przyrody nie jest im obcy, poznaja wszystkie czesci swiata, a jednak wszystko to nie zaspokaja tesknoty ich duszy.

Inni znowu szukaja spelnienia swych nadziei w dziedzinie sztuki, nauki lub abstrakcyjnej mysli - a jeszcze inni, szczególnie w naszych czasach, oczekuja zbawienia od "cudu techniki" lub, co gorsza, ulegaja samohipnozie, uwazaja za owo upragnione p r z e z y c i e "sensacje" sportowe i podniecaja nerwy zuchwala gra o smierc albo zycie.

Nikomu na mysl nie przyjdzie, iz wszystkie te chwilowe p o d n i e t y tym sposobem stwarzane - czy ktos czerpie je ze szczytów, czy z nizin swiata zjawisk - sa tylko odurzaniem i l u d z e n i e m wlasnej duszy domagajacej sie tak p r z e d t e m jak i potem swego prawa do szczescia doznawania przezyc, w których by mogla d o j s c d o s w i a d o m o s c i samej siebie.

Takich przezyc moze kazdy znalezc pod dostatkiem w najblizszym swym otoczeniu, a jesli je znalezc p o t r a f i - bezsensowna mu sie wyda wszelka chec gonienia za czyms dalekim, nieznanym, a wszelkie lechtanie nerwów, zachwalane przez innych jako "przezycie", wyda mu sie jedynie podejrzanym s u r o g a t e m prawdziwego przezycia.

Ale - jak to juz powiedzialem na poczatku - nieodzownym warunkiem p r a w d z i w e g o p r z e z y c i a jest z d o l n o s c do przezywania.

W kazdym jest ta zdolnosc utajona, ale nikt nie bedzie mógl z niej korzystac, kto nie r o z w i n a l jej w sobie do pewnego stopnia, a taki rozwój osiaga sie n i e u s t a n n y m c w i c z e n i e m.

P r z e z y w a n i e wymaga najwyzszego s k u p i e n i a, nastawienia wszystkich checi chloniecia wrazen na jeden jedyny punkt - i stalej gotowosci niezwlocznego "s k u p i e n i a s i e" pod wplywem d a n e g o i m p u l s u.

Przeciwnie, kto rozglada sie wciaz za nowa "r o z r y w k a", ten napewno nie rozwinie w sobie zdolnosci przezywania.

Goni on od zjawiska do zjawiska, nigdy ich niesyty, jak ów nalogowy narkoman, by w najlepszym razie dobieglszy kresu dni swoich zrozumiec, iz wszystko, o co sie ubiegal, bylo "znikomoscia" i skonczyc na gorzkiej rezygnacji.

Nie nalezy tez nigdy p o s z u k i w a c przezyc- ani ich tez uwazac za jakis dar losu.
Prawdziwe przezycie zjawia sie zawsze n i e s z u k a n e i najlatwiej znalezc je mozna w z y c i u c o d z i e n n y m.

Znajdujemy je nagle na drodze, na która weszlismy wcale nie w celu poszukiwania p r z e z y c - ale gdy sie zbytnio do tego przygotowujemy, na pewno powrócimy do domu smutni, z pustka w sercu...

Dotyczy to przede wszystkim wszelkiego przezycia, mogacego nam dostarczyc wiadomosci o swiecie istotnego Ducha.

Nie w ziemskim z j a w i s k u, lecz wlasnie w p r z e z y c i u moze czlowiek zwiazany z ziemia pojac duchowosc, a jednak i t o przezycie musi byc w y w o l a n e przez formy i zdarzenia nalezace do swiata zjawisk, a nawet duchowosc jest w e w n e t r z n y m swiatem zjawisk i tylko jako zjawisko w glebi duszy poznac sie daje.-

Gdzie zas zjawisko zewnetrzne, uchwytne dla z m y s l ó w z i e m s k i c h, usiluje sie narzucac, jako pochodzace ze swiata czystego Ducha, tam nalezy sie zawsze miec na bacznosci, gdyz rzadsze niz diamenty w piasku morskiego wybrzeza bywaja takie uklady sil, które czynia duchowosc uchwytna dla z m y s l ó w z i e m s k i c h z j a w i s k a. Wsród milionów synów tej ziemi t a k m a l o bywa z d o l n y c h do poznania tego rodzaju zjawisk, ze latwo by i c h b y l o p o m i e s c i c w j e d n e j m a l e j i z b i e.-

Kto jednak p o z n a l r z e c z y D u c h a chocby tylko raz jeden w n a j g l e b s z y m p r z e z y c i u d u s z y, ten n i e b e d z i e j u z p o z a d a l, by mu sie objawily w niezwyklych zjawiskach swiata zewnetrznego, przezyl bowiem t a k i e g o rodzaju objawienie, jakie niejednego Widzacego uszczesliwilo do tego stopnia, iz sadzil, ze caly swiat zewnetrzny jest jeno pozorem i zluda w porównaniu z promienna rzeczywistoscia, której w sobie doswiadczyl.-

Niedorzecznoscia jest mniemac, jakobysmy poznali dokladnie zewnetrzny swiat zjawisk, gdy najmniejsze jego czastki uczynilismy dostepnymi dla naszych zmyslów, - gdy staralismy sie wykryc wszelkie mozliwosci ich dzialania i w mysli stworzylismy sobie obraz domniemanego owladniecia nimi.

O ilez wieksza niedorzecznoscia jest zadac, by swiat D u c h a mozna bylo w ten sposób odalezc w swiecie zjawisk widzialnych, oraz wnioskowac z dziecinnym uporem: - ze skoro tak odnalezc sie nie daje, to i w i n n y sposób dotrzec don niepodobna.

Nie mniej tez niedorzeczne jest domaganie sie dowodów istnienia sil duchowych przez zjawiska uchwytne dla z m y s l ó w z i e m s k i c h.

Kto sie jeszcze blaka w takim l a b i r y n c i e m y s l o w y m, ten nie ma najmniejszego pojecia o n a t u r z e i u k s z t a l t o w a n i u "istotnego Ducha", a nawet przyjmuje za wiekuistego substancjalnego d u c h a te czastke s w i a t a m y s l i, której istnienie w y c z u w a, chociaz sie ona jeszcze przed nim nie odslania: - czastke znajdujaca sie p o z a otaczajacym go labiryntem!

Slysza niektórzy, jakoby swiat istotnego Ducha objawial sie tylko w p r z e z y c i u i roja sobie, iz znaja od dawna to przezycie w postaci przezywan zwiazanego z mózgiem m y s l e n i a.

Atoli p r z e z y c i e, o którym tu mowa nie ma n i c a n i c wspólnego z m y s l e n i e m, swiat zas prawdziwego rzeczywistego D u c h a jest o cale niebo w z n i o s l e j s z y od wszelkich cudów s w i a t a m y s l i!-

Jak kazda dziedzina poznania ludzkiego przed tym sie tylko otwiera, kto wypelnia niezbedne po temu warunki, tak tez i czlowiek, który c w i c z y swe z d o l n o s c i wewnetrznego przezywania przy wszelkich mozliwosciach swiata zjawisk zewnetrznych, dojdzie stopniowo do tego, ze z j a w i s k o bedzie dlan bodzcem do takiego p r z e z y c i a, w którym by objawil sie swiat istotnego D u c h a.

Jedynie w p r z e z y c i u wlasnej d u s z y p o j m i e on ten swiat znajdujacy sie p o z a d z i e d z i n a z m y s l ó w o r a z p o z a m y s l e n i e m !-

Wtedy dopiero kazde zjawisko odsloni mu ten b y t wewnetrzny, którego jest odbiciem...

Wtedy dopiero ten, co przezywa, bedzie umial wyjasnic sobie w l a s n e z y c i e, a to, co dotad bylo dlan ciemne, zablysnie w swietle wiekuistym ! ---

--------------------------

P O Z N A N I E
I
N A U C Z A N I E

Jest rzecza w istocie rózna, czy zdolny jestem cos p o z n a c w jasnym swietle Ducha wylacznie dla siebie samego, czy tez posiadam dar p r z e k a z y w a n i a innym nabytej wiedzy za pomoca n a u c z a n i a.

Wiedza moja moze byc niezwykle gleboka, a jednak moge byc pozbawiony moznosci d o b y w a n i a z tych glebin skarbów, które tam w i d z e ukryte...

Móglbym nawet miec te skarby od dawna wydobyte z glebin, a nie byc przecie bieglym w sztuce nadawania im p r o m i e n n e g o b l a s k u, jakiego byly godne, tak iz wartosc ich i znaczenie pozostalyby nieuchwytne dla ludzi spozierajacych na nie nieufnie...

Tuzinkowa to madrosc, dostepna dla kazdego, a codzienne doswiadczenie dostarcza tu potwierdzen wiecej niz potrzeba!

Wielu jest jednak ludzi opetanych mania nauczania, która kaze im stale zapominac o tym, ze powinni by sami sibie wpierw zapytac, j a k i e g o r o d z a j u ma byc to, czego chca innych nauczac.

B l o g o s l a w i e n s t w i e m mogloby byc nauczanie ludzi, którzy nauczaja tylko tego, czego nauczac s a w s t a n i e : wszelako nieszczesna zadza nauczania i takich rzeczy, których nauczac nie moga, czyni z nich narzedzia z l a.

Takiej manii nauczania, o ile chodzi o rzeczy z i e m s k i e, stawiane bywaja badz co badz pewne granice i zapory, a ludzie nauczani przez niepowolanych rychlo spostrzegaja, iz nierozsadnie zaufali komus, kto wart jedynie osmieszenia....

Tam jednak, gdzie zjawisko zewnetrzne nie daje z a d n e g o sprostowania blednej wiedzy, moze ta sklonnosc do pouczania innych gromadzic wciaz zlo tak dlugo, az nauczyciel sklonnoscia ta opanowany sam rozpozna wreszcie swoja wine, choc dzialal zawsze w dobrej wierze.-

Nawet wsród dazacych do swiatla czystego, istotnego D u c h a iluz niestety jest takich, którzy przezywszy zaledwie pierwsze swe ubogie poznanie, juz sie powstrzymac nie moga, by jak najpredzej i to bez potrzeby nie rozprawiac o nim.

Zaledwie ich musnie pierwszy promyk swiatla, juz spiesza znalezc czlowieka, którego by mogli p o u c z y c ze skromnego zasobu swego poznania.

Uwazaja siebie za rzecznika D u c h a, gdy tymczasem sa tylko nedznymi niewolnikami swej p r ó z n o s c i !

Gdy zas czlowiek uszczesliwiony takim nauczaniem odwazy sie na s p r z e c i w, czujac sie przez w l a s n e poznanie d a l e k o l e p i e j p o u c z o n y m niz sam jego nauczyciel, wtedy w wiekszosci wypadków mimo woli odslania sie cale ubóstwo duchowe nauczyciela, nie mogacego pojac, ze inny czlowiek, którego on uwaza za n i z e j o d s i e b i e stojacego, mógl posiasc wiedze, jakiej brak jeszcze jemu samemu....

To w y s o k i e o sobie m n i e ma n i e wspólne jest wszystkim opanowanym mania nauczania! -

Z okruchów wiedzy rzeczywiscie moze zdobytych przez nich, tworza sobie piedestal, na którym moga sie czuc "w y z s i" od innych, a przemawiajac opuszczaja w dól powieki, by "s p o g l a d a c" z tej urojonej wyzyny duchowej...

Nie przeczuwaja, iz s a m i na siebie wydaja w y r o k i : - ze byli wprawdzie "p o w o l a n i", ale przez pyche swoja musza teraz byc w y l a c z e n i z grona i s t o t n i e "p o l i c z o n y c h", których "w y z n a c z a" nieomylnie madry wybór wiecznosci! - - -

Nie zdaja sobie sprawy, iz ta mania nauczania staje sie dla nich z g u b a, nigdy bowiem nie zdolaja juz wzniesc sie z pierwszego ubóstwa do przejasnej p e l n i poznania. To poznanie staje sie dostepne jedynie t y m, którzy wtedy dopiero otwieraja usta ku nauczaniu, gdy tego zada od nich nakaz duchowy.

Nawet wówczas z wahaniem i drzeniem oblekaja swoje poznanie wewnetrzne w szate slowna, pomni zawsze wielkiej o d p o w i e d z i a l n o s c i, jaka wziac musi na siebie kazdy podejmujacy sie n a u c z a n i a o rzeczach duchowych! --

Ach, gdybyz ci wszyscy, którzy sie tak chetnie uwazaja za powolanych n a u c z y c i e l i, mogli miec choc troche p o c z u c i a o d p o w i e d z i a l n o s c i, jakie ozywia tych, którzy o rzeczach duchowych nauczac m u s z a !

Kto n i e j a s n o chocby wyczuwa, jak wielka jest ta odpowiedzialnosc, ten sie pewno nie odwazy n a u c z a c innych, zanim sam nie zdobedzie p e l n i n i e o m y l n e g o poznania !

Nie ma dnia w zyciu moim, o którym musialbym z takim drzeniem wspominac, jak o dniu, kiedy nalozono na mnie obowiazek nauczania. - - -

Zaprawde : - bardzo ciezkim bylo to dla mnie przezyciem, gdy sam na sobie doswiadczyc musialem, jak inna jest rzecza s a m e m u s o b i e przyswiecac poznaniem, a co znaczy ujmowac to poznanie w s l o w a n a u k i!

Jakze bliski bylem wtedy pokusy, by sie modlic:
- "Panie, n i e n a k l a d a j n a m n i e t e g o b r z e m i e n i a ! - z l i t u j s i e i p o s z u k a j s o b i e i n n e g o s l u g i !" ----

Lecz modlitwa taka bylaby b l u z n i e r s t w e m i duchowym u n i c e s t w i e n i e m s i e b i e s a m e g o...

Ani j e d n e m u z tych, którzy kiedykolwiek jako p o w o l a n i przemawiali o Duchu, nie oszczedzono tej straszliwej chwili.-

Komu zas naprawde o Duchu mówic w o l n o, gdyz z wlasnego d o s w i a d c z e n i a mówic moze, ten ledwie pojac zdola, iz istnieja ludzie lekkomyslnie rozprawiajacy o rzeczach z a l e d w i e p o z n a n y c h - gadajacy niepotrzebnie bez koniecznosci. --

Kazde slowo nauki tego, kto z Duchem nauczac musi, jest dlan k o n i e c z n o s c i a l o s u, chociaz wie on, iz sam sie niegdys na los taki ofiarowal, nie wiedzac jeszcze o mece, jaka znosic mu przyjdzie od przeciwnosci ziemskich...

Z malenkim kubkiem w dloni stoi nad przepastna studnia, by czerpac z niej i poic omdlewajacych z pragnienia.

Tryska wprawdzie napój z glebi bezdennej, lecz - j a k z e m a l o z a c z e r p n a c moze ten malenki kubek w porównaniu z niewysychajacym nigdy nadmiarem bezustannie, tysiackrotnie uzupelniajacym to, co zostalo ze zródla ujete ! -

Nikt tak silnie nie przezywa poczucia swej niemocy czlowieczej, jak ten, na kim ciazy o b o w i a z e k czerpania z tej studni, a kto by chcial czerpac w i a d r a m i, skazany jest na czerpak l e d w i e c o w i e c e j mieszczacy niz z a g l e b i e n i e d l o n i. --

Cóz wiec sadzic o tych, co j e d n a k r o p e l k a wody zywej zaledwie zwilzeni tak sie zachowuja, jak gdyby s t u d n i e w y c z e r p a l i ?

Po ludzku rzecz biorac, mozna by bylo wybaczyc, ze ktos, doszedlszy do pierwszego skromnego poznania, tak dalece jest swym przezyciem oszolomiony, iz sadzi odtad, jakoby nic lepszego nie mial do roboty niz dzielic sie z innymi swym istotnym lub rzekomym poznaniem.

Niemniej postepowanie takie jest nie tylko glupota, lecz zarazem i w i n a, gdyz brak w nim p o s z a n o w a n i a d l a r z e c z y w i e c z n y ch. Bowiem kazdy czlowiek przy zdrowych zmyslach musi sie zdobyc na przyznanie, ze nawet n i e s l y c h a n e przezycie poznania duchowego nie moze wprowadzic go od razu w pelnie tego poznania, - ze wiec nie jest powolany do n a u c z a n i a, póki sam jeszcze nauki potrzebuje. -

Wolno mu wprawdzie innym powiedziec: -"Zwazcie, o t o c o m u s l y s z a l o d s w o i c h n a u c z y c i e l i, a c o s n i e c o s z t e g o p o t w i e r d z i l o mi wlasne p o z n a n i e!" - ale jesli nie chce obciazyc sie ciezka wina, musi znalezc w sobie dosc pokory, by im równiez wyznac : -"Wiem w prawdzie to i owo, jak sie zna rzeczy od i n n y c h zaslyszane, lecz s a m wszystkiego tego jeszcze nie przezylem!" ---

Skromne jego poznanie nigdy nie powinno go skusic do stwarzania pozorów, jakoby wewnetrznie przezyl jeszcze c o s i n n e g o niz to, co zna jedynie z n a u k i, chocby nawet od dawna niezbite mial przekonanie, iz rzeczy, od innych ludzi zaslyszane, kryja w sobie taka sama prawde, jaka dane mu bylo poznac i przezyc w sobie!---

W przeciwnym razie z a h a m o w a l b y, a wreszcie u n i e m o z l i w i l b y swoje poznanie, gdyz wszystko, co wobec innych przypisuja sobie jako p o z n a n i e osiagniete w g l e b i s w e g o j e s t e s t w a, z a n i m t o istotnie p r z e z y l i poznal, dla rzeczywistego poznania pozostanie juz n i e o s i a g a l n e...

Wielu, co szli za glosem prawdy i byli na najlepszej drodze do poznania, tak oto sami siebie o s z u k a l i c o d o i s t o t n e g o p o z n a n i a, nie zdolali sie bowiem powstrzymac od stwarzania wobec innych pozorów, jakoby w glebi swego jestestwa juz p o z n a l i to, o czym nauka, odczuta przez nich jako p r a w d z i w a, miala ich dopiero p o u c z y c. - - -

Nauka, która dzis moje slowa znów przynosza swiatu, juz przed lat tysiacami dosiegla dusz, które wreszcie s a m e w s o b i e znalazly jej p o t w i e r d z e n i e d z i e k i w l a s n y m p r z e z y c i o m.

I dzis nauka ta powinna znowu znalezc takich ludzi, a z n a l a z l a juz niemalo jednostek, które p r z e z y l y w sobie to, o czym moje slowa wieszcza jako o mozliwym do przezycia.

Chociaz wiec wszystko, czego nauczam, stanowi wspólne dobro i scisle wypróbowana wiedze wszystkich, którzy kiedykolwiek posiedli p e l n i e poznania, jak równiez tych, co w przyszlych tysiacleciach beda mogli, czerpiac z t e j z e p e l n i, nauczac, musialem jednak s a m pierwej zdobyc to poznanie, zanim wolno mi bylo, czerpiac z tej pelni, przemawiac.

Nic jednak nie zyskasz, gdy jedynie sluchac bedziesz tego, co jest m o i m wlasnym poznaniem, dopóki nie zechcesz w s a m y m s o b i e szukac potwierdzenia. -

A wiec wszystko, co by u c z n i o w i e tej nauki, którzy jej potwierdzenie - z n a l e z l i w sobie, mogli udzielic innym, posiada nader wzgledna wartosc, dopóki nie dazy sie do osiagniecia pewnosci równiez w s a m y m s o b i e.

Sposoby zdobywania takiej pewnosci bywaja dla poszczególnych dusz wielce r o z m a i t e, dlatego tez dokladam coraz nowych staran, aby wspomniec osobno o k a z d e j z tych mozliwosci.

W tym kryje sie równiez przyczyna, czemu w kazdej z rozpraw podaje te nauke w coraz to innej postaci i w malej ksiazce zamykam zawsze to, co ma niesc pomoc kazdemu o d r e b n e m u rodzajowi dusz.

Rzecz prosta, ze k a z d y bedzie mógl zaczerpnac z k a z d e j takiej niewielkiej ksiazki niejedno, co go interesuje, a przeciez kazdy znajdzie równiez cale kompleksy nauki przeznaczone s p e c j a l n i e d l a s i e b i e, a wtedy ze slów moich latwo wyczuje, co jest odpowiednie dla jego duszy - czego powinien od siebie w y m a g a c i czego na pewno wolno mu od siebie o c z e k i w a c.

N i e radze jednak dowolnie w jakis inny sposób zestawiac zawartosci tych ksiag, stanowiacych zamknieta w sobie calosc, chocby to nawet czlowiekowi zdolnemu do wlasnego sadu nie mialo wyrzadzic szkody.

Pragne, by sie starano ujmowac jako c a l o s c to, co juz zewnetrznie podalem jako calosc, by nie mieszano d o w o l n i e slów jednej ksiegi ze slowami i n n e j!

Tylko w tym porzadku, jak te rozprawy polaczylem ze soba, nalezy je czytac i rozwazac.

Nie znaczy to, iz nie mozna napotkac w nich zdan, które by sie nie daly powiazac z wypowiedzeniami zawartymi w innych moich ksiegach,- owszem, mozliwe, ze powstalby tu nawet zbiór bogaty, gdyby zechciano wybrac to, co w e d l u g s e n s u i s t o t n i e ze soba sie l a c z y.

Pragne tylko przestrzec przed checia s a m o w o l n e g o wyrywania z szeregu wypowiedzianych zdan i mysli, dla slusznych powodów, zawartych w pewnej ksiedze i umieszczenie ich obok p o d o b n y c h wypowiedzen z innej ksiegi, gdyz moglyby one nabrac z n a c z e ...

[ Pobierz całość w formacie PDF ]

Linki